Penelope Cruz: Kobieta na topie Dodał: Olivia1 2009-09-07 16:54
Okrzyknięta najpiękniejszą kobietą, symbolem seksu i wdzięku. Ale jest też świetną aktorką. Po tegorocznych Oscarach ogłoszono upadek Hollywood. Trzeba przyznać, że Penélope Cruz przyczyniła się do tej opinii. Rolą w „Vicky Cristina Barcelona” brawurowo pokonała amerykańskie rywalki i opuściła galę z Oscarem w dłoni. A zaraz po ceremonii wybrała się na... hamburgera.
Kiedy w 2005 roku rozmawiałam z Penelope Cruz, hiszpańska gwiazda mieszkała w Los Angeles, była narzeczoną Matthew McConaugheya, u którego boku zagrała seksowną lekarkę w filmie przygodowym „Sahara”. Opowiadała, że choć Hollywood ją fascynuje, samego Miasta Aniołów szczerze nie znosi. Dzisiaj, cztery lata później, aktorka mieszka w Madrycie, jej miłością jest aktor Javier Bardem i wydaje się najszczęśliwszą kobietą na świecie.
Od tańca do aktorstwa Zawsze była wulkanem energii. „Należałam do tych dzieci, które rzucają się na ziemię, krzyczą i kopią, dopóki nie dostaną tego, czego pragną”. Aby znaleźć ujście dla nadmiaru jej energii, rodzice zapisali córkę na lekcje baletu. Przez dziewięć lat zawzięcie trenowała taniec klasyczny w konserwatorium w Madrycie. „Do dzisiaj mam powykręcane palce u nóg. Długie, wyczerpujące ćwiczenia powodowały, że moje stopy zawsze były czarne od siniaków. Jednak szkoła nauczyła mnie cierpliwości i wytrwało-ści. Bardzo przydało mi się to później w aktorstwie” – wspomina.
Miała 15 lat, gdy zgłosiła się na konkurs młodych talentów. Wygrała, pokonując 300 rywalek. Wkrótce hiszpańska telewizja zaproponowała jej prowadzenie własnego talk-show. W 1989 roku zagrała w swoim pierwszym filmie „Grecki labirynt”. To wtedy obejrzała „Zwiąż mnie” Pedra Almodóvara i kompletnie zwariowała na punkcie reżysera. „To była obsesja. Krążyłam po okolicy, gdzie mieszkał, z nadzieją, że go spotkam”. Gdy skończyła 16 lat, mistrz zadzwonił. „Suszyłam wtedy włosy i ktoś z rodziny zawołał: dzwoni Almodóvar. Myślałam, że to żart, i dalej siedziałam w łazience. Ale to naprawdę dzwonił Pedro. Krótko potem dostałam od niego list, w którym napisał, że na razie jestem za młoda, ale za parę lat chciałby ze mną pracować”.
Jednak rolę, która przyniosła jej sławę i po której okrzyknięto ją symbolem seksu, zagrała u kontrowersyjnego Bigasa Luny w filmie „Jamón, jamón”. Siedemnastoletnia wówczas Penélope w śmiałych scenach pokazała swoje boskie ciało. Potem jej kariera nabrała tempa. Almodóvar specjalnie dla niej napisał rolę prostytutki w filmie „Drżące ciało”, a dwa lata później znów zagrała u niego w nagrodzonym Oscarem „Wszystko o mojej matce”. Została „aktorką Almodóvara”. „Nigdy nie przestanę z nim pracować. Nawet jeśli już po wszystkim będę musiała iść do psychologa lub wróżki z pytaniem, dlaczego najpierw w jego filmach zachodzę w ciążę, a potem muszę umrzeć” – żartowała na temat roli we „Wszystko o mojej matce”. Wkrótce po tym upomniało się o nią Hollywood.
Hiszpańska mucha W Stanach okrzyknięto ją jedną z najpiękniejszych kobiet świata, podpisała lukratywne kontrakty: reklamowała luksusowe ubrania amerykańskiego projektanta Ralpha Laurena i kosmetyki firmy L'Oréal. Choć zagrała kilka głównych ról, prawdą jest, że była w nich raczej ozdobą ekranu. Przylgnęła do niej etykietka modliszki, hiszpańskiej muchy i pożeraczki serc kolegów po fachu. Na planie filmu „Rącze konie” uwiodła Matta Damona, zaraz po tym Nicolasa Cage’a, który dla niej rozwiódł się z Patricią Arquette. Kiedy kręciła „Blow” z Johnnym Deppem, prasa donosiła o kolejnym romansie. Wtedy na planie pojawiła się Vanessa Paradis, która przyleciała do Meksyku, żeby pilnować partnera.
Penélope zawsze odrzucała te oskarżenia: „Prasa stara się znaleźć kozła ofiarnego. Bardzo lubię mężczyzn, ale z moimi kolegami z planu łączy mnie tylko przyjaźń”. Cóż... Gdy w 2001 roku na planie filmu „Vanilla Sky” poznała Toma Cruise’a – nikt nie miał wątpliwości. Tom jest w trakcie rozwodu z Nicole Kidman, więc romans wisi w powietrzu. Mimo że niektórzy twierdzili, że historię wymyślono na potrzeby promocji filmu, zostają parą. Love story trwa tylko dwa lata. Historia powtarza się przy kolejnym filmie. Młodzi, piękni: Penélope Cruz i Matthew McConaughey już po kilku dniach w objęciach snuli plany na przyszłość. Rozstali się po roku, bo... nie mieli dla siebie czasu.
Przegnane demony W 2006 roku do aktorki znowu dzwoni Pedro Almodóvar. Znowu ma specjalnie dla niej napisaną rolę. W „Volver” Penélope gra kobietę, którą na skraj załamania doprowadza mąż. Za znakomitą tragiczną, ale i zabawną rolę dostaje pierwszą nominację do Oscara. W tym czasie razem ze swoją młodszą siostrą Monicą projektuje linię ubrań dla hiszpańskiej marki Mango. I spotyka w Madrycie Javiera Bardema. Poznali się przy okazji filmu „Jamón, jamón”. Byli parą, ale ona, zajęta karierą, nie chciała się wiązać. Jednak w trudnych chwilach na obczyźnie, oprócz przyjaciółki Salmy Hayek, to długie rozmowy telefoniczne z Javierem podtrzymywały ją na duchu. To Penélope proponuje Allenowi, żeby zaangażował Javiera do „Vicky Cristina Barcelona”, a na konferencji prasowej nazywa go „przyjacielem i najlepszym aktorem na świecie”.
Penelope Cruz w filmie "Vicky Cristina Barcelona" jako Maria Elena, zwariowana i uzależniona od byłego męża malarza. Tę rolę trudno zapomnieć!
Ona i Javier właśnie ukończyli wspólny projekt, musical „Nine”. Penélope już się nie boi związku na całe życie. Spokojnie mówi o przyszłości z przystojnym Hiszpanem. W wywiadzie przyznała, że przez lata w jej głowie tkwiła niszczycielska siła, która nie pozwalała uwierzyć w miłość. I, jak w hollywoodzkim filmie, prawdziwe uczucie przegoniło wszystkie demony Penélope.
Tekst: Iza Tyszkiewicz Olivia/5.2009
| Dodaj do: |
 | Wykop |
 | Facebook |
 | Blip |
 | Flaker |
| Śledzik |
|
Odsłon: 865 |
|
|
|
|
|